poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział 1-Where are you my love?

  Z każdą następną godziną moja cierpliwość wystawiana była na próbę. Pierwszy raz w moim całym życiu tyle czasu przesiedziałem w szpitalu czekając na moją matkę ,która jest lekarzem. Spędziłem już w tej poczekalni jakieś trzy godziny jak nie więcej. Nie wiem dlaczego nadal tutaj siedzę.

-Sasuke poznaj panią Kushinę. To moja koleżanka z pracy.-
-Miło mi panią poznać.-Przywitałem się podając dłoń wysokiej kobiecie o intensywnie rudych włosach około czterdziestki. Zgadywałem ,że była w tym samym wieku co moja matka.
-Mnie także ,Sasuke. Ależ ty wyrósł! Jesteś chyba nawet wyższy od mojego syna.-
-Ma pani syna?-Zapytałem zapominając o zasadach grzeczności. Jednakże moja matka zaraz mi o nich przypomniała.
-Sasuke nie bądź dociekliwy.-
-Ależ nic się nie stało! Nie martw się Sasuke możesz go poznać. Z pewnością się polubicie.-Rudowłosa uśmiechnęła się miło ,a mi jakby zrobiło się lepiej na duszy. Nie byłem dobry w nawiązywaniu kontaktów ,ale jej uśmiech stanowczo dodał mi wiele siły.

Moja mama i pani Kushina przez całą drogę samochodem rozmawiały o swojej pracy. Ja natomiast siedziałem samotnie na tylnych siedzeniach. Oparłem głowę o zimną szybę Fiata. Na dworze padał deszcz wielkości grochu. Niebo było szare i bez wyrazu. Chmury nie układały się w żadne wzory. Jakby po prostu świat płakał ,a natura umierała. Patrzyłem na to wszystko obojętnie jak zawsze. Nie widząc zła czy dobra. Zawsze miałem wszystkiego po dostatkiem. Ja nie widzę błędów ponieważ nie mogę ich popełnić. Ale gdyby jednak...złamać zasady?

-Już jesteśmy. Wysiadaj Sasuke.-Powiedziała pani Kushina wyrywając mnie z moich przemyśleń. Jej słowa trafiły do mnie dopiero po jakiejś minucie. Gdy już się ocknąłem wzrok obu kobiet spoczywał na mnie jakbym był jakimś siódmym cudem świata.
Spojrzałem na nie przestraszony dzięki czemu i one wyrwały się z transu. Ale dziwaczny dzień...

-Oh, Kushina jak ja dawno tutaj nie byłam! Nie pozmieniało się zbyt wiele!- Krzyknęła moja matka rozglądając się w około. Dom rudowłosej nie był jakimś dziełem sztuki. Miał on wady jak na przykład skrzypiąca podłoga ,ale posiadał też zalety takie jak uroczy wygląd. Z zewnątrz wszystkie budynki wyglądały tak samo ,lecz w środku można było spokojnie się rozejrzeć.
Salon w którym teraz siedzę był urządzony w stylu europejskim. Zielone ściany ,nowoczesny sprzęt AGD, obrazy kwiatów ,ciemne meble i biała kanapa z puszystymi poduchami.
-Sasuke zrobię Ci herbatę dobrze. Może być miętowa? Czy wolisz zwykłą?- Zapytała mnie pani Kushina wychodząc z kuchni.
-Jeśli mógłbym prosić o zwykłą. -Po chwili w moich dłoniach trzymałem kubek ze świeżo zaparzonym napojem. Mogę przysiąc na Boga ,że ta kobieta robi najlepszą herbatę na świecie! Zawsze uwielbiałem herbatę ,ale to to już nie była zwykła herbata! To była miłość...od pierwszego posmakowania.
-Przepyszna!- Krzyknąłem z całych sił nie mogąc pohamować moich rozszalałych kubków smakowych.
-Bardzo dziękuje.- Rudowłosa uśmiechnęła się promiennie siadając na przeciwko mnie z tym samym napojem w rękach. Jedynie moja matka zażyczyła sobie zwykłą wodę. Cóż to już jej strata.

Następne pół godziny minęło bardzo szybko. Od dziecka miałem o wiele lepszy kontakt z kobietami niż z mężczyznami. Nie wiem dlaczego ,lecz od kąt pamiętam byłem na prawdę otwarty w towarzystwie jedynie płci pięknej.
Rozmawialiśmy o wielu rzeczach. A raczej rozmawiały moja matka i pani Kushina ,a ja tylko podsłuchiwałem jednym uchem ponieważ drugim słuchałem Japońskiego Idola.

Nagle usłyszałem głośne trzaśnięcie drzwiami i głuche kroki. Ciekawy spojrzałem w ciemność za sobą ,lecz dopiero po paru minutach ujrzałem cień jakiejś osoby.
"Niebieski" ,Tylko to przyszło mi do głowy spoglądając prosto w oczy tego chłopaka. Ich błękit był wprost niesamowity. Pochłaniał mnie całego jakbym był taką sobie przekąską.
Nie wiedziałem co o tym sądzić. Mój mózg całkowicie się wyłączył ,a ciało odmawiało posłuszeństwa. Z jakiegoś nie istotnego powodu poczułem strach ,ale i...pożądanie? Czy ,abym mógł to tak nazwać? Nie jestem pewien ,ale ten kolor musiał kiedyś należeć do mnie. On mnie przyciągał.
-Sasuke!- Do rzeczywistości przywrócił mnie donośny głos mojej matki.
-Naruto proszę pokaż koledze swój pokój.- Zarządziła rudowłosa spoglądając na syna spod byka. Wydawało mi się ,że ta kobieta nie potrafiła być nie miła. A jednak. Ten wzrok mógł zabić.
-Yyyy...no dobra.- Odpowiedział z głupawą miną. -Chodź za mną.-
-Jasne.- Odrzekłem wstając z kanapy. Dopiero teraz mogłem mu się przyjrzeć. Blondyn tego samego wzrostu co ja. Ubrany w czarny t-shirt z nadrukowanym na nim jakimś zespołem ,ciemną koszule w kratę i czarne spodnie. Najdziwniejsze były jednak trzy blizny na policzkach przypominające z lepsza kocie wąsy.
Kogoś mi przypominał jednak nie mogłem sobie za żadne skarby przypomnieć kogo.
-Spręż się. Nie chce mi się stać tutaj pół godziny.- Warknął patrząc na mnie jak na jakiegoś robaka. W tym wypadku te piękne oczy grzeszyły wrednym wzrokiem. Przekląłem cicho pod nosem kierując się schodami na górę za blondynem.  


***
Emm...no to przepraszam ,że kończę w takim momencie ,ale brat wywala mnie z komputera. Co jest dziwne bo komputer jest mój ,a on jest ode mnie młodszy...Eh! Nie ważne z resztą. Mam nadzieje ,że da się to czytać. Za wszelkie błędy ,powtórzenia słowne itp. przepraszam. Pozdrawiam wszystkich co to czytają ,czytali i będą czytać :D
Ładnie proszę o komentarze ^^

5 komentarzy:

  1. Em... Zostawiłaś na moim blogu komentarz, więc wypada żebym chociaż napisała ci jedno zdanie. Ja taka nie jestem, jak mam coś napisać, to będzie to długie i z krytyką.
    Może zacznę od tego, że piszesz na szybko, prawda? Po twoim komentarzu pod notką tak wnioskuje. Przepraszanie za błędy, to jest coś czego nie znoszę. Bo albo się robi na odwal, albo dokładnie. Zamiast odstawić tekst na godzinkę, a potem przeczytać jeszcze raz i wyeliminować rzucające się w oczy błędy, przepraszasz.
    Jak widzisz komentarz nie zaczyna się przyjemnie. Miejmy nadzieję, że dotrwasz do jego końca ;)
    Powoli wymienię Ci błędy, które rzuciły mi się w oczy, ale może zacznę od nagłówka i szablonu. Jest to moja czysto subiektywna ocena. Nie podoba mi się. Pole do czytania wydaje mi się zbyt wąskie, tak samo, jak pasek z boku. Poza tym, różowe tło kuło mnie w oczy, a fioletowo literki jeszcze pogarszały sprawę. Informację o autorze dałabym jako pierwszą, a potem dopiero archiwum. Obrazek w tle sprawia, że przy pisaniu tego komentarza, jest mi dziwnie. Co chwila mrugam, żeby móc napisać kolejne słowo. Może dlatego, że nie lubuję się w takich wybuchowych mieszankach kolorów, wolę ciemne, stonowane barwy. Poza tym, różowe tło i literki skojarzyły mi sie z blogami 13 letnich dziewczynek, które wyobrażają sobie homoseksualistów jako osoby, które są wątłe, ciapowate, delikatne i nieśmiałe niczym dziewice, a do tego nie srające.
    Nagłówek. Byłby oki, jakby się go trochę rozciągnęło i zabrało to fioletowe "obramowanie", nie wiem jak to inaczej nazwać.
    Radziłabym ci zmienić całkowicie wygląd bloga, poeksperymentuj trochę, ponieważ wygląd jest pierwszą rzeczą, którą widzi czytelnik, albo może się zachwycać szablonem, albo... no właśnie zostawić bloga i zacząć szukać czegoś innego.
    Poza tym, nie ma pod nagłówkiem żadnej informacji, czy jest to blog Yaoi, co to yaoi jest i czego czytający mają się spodziewać. Bo jeżeli osoba w ogóle nie wciągnięta w yaoi, nie wiedząca co to jest, nie znająca nazw, wejdzie na bloga i natrafi na opis pocałunku między facetami lub co gorsza na opis jakiegoś brutalnego seksu... no nie sądzisz, że może się obrzydzić?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uf... mam nadzieję, że przebrnęłyśmy przez nagłówek razem i jeszcze czytasz ;) Nie chodzi mi o to, by zmieszać cię z błotem i wyśmiać twój gust, czy cię zaatakować itp. Chcę ci pomóc, bo tylko krytyka to potrafi, same pochwały sprawiają, że stoimy w miejscu. Ode mnie nie usłyszysz słów: "Och, to było cudowne, czekam na nexcik, mam nadzieje, że w końcu się pocałują!" ode mnie usłyszysz krytykę, która odpowiednio przekazana przeze mnie i przyswojona przez ciebie, pomoże nam obu, ja się będę cieszyć, że umiałam nakierować osobę, nie będą mnie banalne błędy w oczy kuły, a ty będziesz miała w komentarzach coraz więcej ciepłych słów.
    Dobra, skończyłam swój wywód o niczym.
    Prolog nie wniósł niczego do opowiadania, były to tylko niezrozumiałe, zagmatwane poetyckie porównania, które sprawiały, że aż przecierałam oczy. Do tego problemy z interpunkcją. W pierwszym rozdziale rzuciło mi się w oczy to, iż nie umiesz poprawinie zapisywać dialogów. Nie będę ci tego tłumaczyć, po prostu na końcu komentarza zostawię ci link, gdzie jest dokładnie to opisane.
    Poza tym, twoje opisy są sztuczne i puste, zdania zawierają całą masę błędów stylistycznych. Ani postać Kushiny, Mikoto, czy Sasuke mnie nie przekonują, są matowi, Sasuke odbieram jako takie emosowskie dziecko, żyjące w bogatej rodzince, które ciągle narzeka, i jest taki biedny.
    "Ja nie widzę błędów ponieważ nie mogę ich popełnić. Ale gdyby jednak...złamać zasady?" Nie mam zielonego pojęcia o co ci chodziło z tym złamaniem zasad. Czy to się jakoś później wyjaśni o co chodzi? O... może tak się wtrącę z pytaniem, czy ty wiesz czego chcesz od tej historii? Masz dokładny plan na przyszłe rozdziały? Czy piszesz na bieżąco? Bo jeżeli piszesz na bieżąco, to nie chce wiedzieć co z tego wyjdzie, bo to najgorszy błąd jaki popełniają nowi autorzy. Wiem coś o tym, ponieważ sama tak zaczęłam.
    Piszesz chaotycznie, prawie nie stosujesz opisów, wszystko, każda postać, jak na razie wydaje mi się sztuczna, Sasuke, który najpierw jest na pograniczu wściekłości, potem przechodzi w melancholijność w samochodzie, wręcz euforia na smak herbaty oraz reakcja na widok Naruto. Poza tym Naruto, nie jest Narutowaty. On byłby miły, próbował porozmawiać, a to Sasuke by na niego warczał. Chociaż też nie wiem, dlaczego on się tak zachowuje, może przeżył w życiu coś strasznego i to go zmieniło, ale wydaje mi się to być po prostu brakiem doświadczenia autora. A tak na marginesie, ile masz lat? 14? 15? Pierwszy raz piszesz bloga? Jakąś historię?

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem ci tak. Skup się na opisywaniu miejsc, ale najpierw koniecznie popraw ten rozdział, chce widzieć zmiany, ponieważ ten tekst, niczym się nie wyróżnia, jest pusty, chaotyczny. Ogólnie relacja Sasuke i Naruto to będzie pewnie taka, że Sasuke się na naruto napali, będzie miał erekcję naruto to zobaczy i zaczną się pieprzyć, jęcząc i wrzeszcząc w niebogłosy, tak jak w połowie tekstów początkujących autorów... Ogólnie radziłabym ci poczytać kilka teksów z forum SasuNaru, które są jednymi z najlepszych. Wtedy będziesz mogła porównać swój tekst z innym tekstem i zobaczysz jak ogromne masz braki. O nie, nie wyśmiewam cię teraz. Bo każdy zaczynał, a początki są lepsze lub gorsze. Jestem w SasuNaru... prawie półtora roku, a zaczynałam z takim stylem, jaki masz ty. Mi jednak nikt oczu nie otworzył, a widzisz jak teraz piszę. Wszystko można wypracować. Jeżeli będziesz chciała i się starała...
    Dobra, Nikkii skończyła ględzenie.
    Nie chce żebyś się zniechęciła do pisania. Po prostu daje ci rady, to czy się do nich dostosujesz, czy mnie olejesz, zależy od ciebie.
    Pozdrawiam, Nikki ;)
    PS: Tu masz link do forum: http://sasunaru.pl/
    a tu do działu jak zapisywać dialogi: http://sasunaru.pl/viewtopic.php?f=100&t=62
    radziłabym ci też przeczytać wszystkie tematy, które znajdują się tutaj: http://sasunaru.pl/viewforum.php?f=100
    oraz tutaj: http://sasunaru.pl/viewforum.php?f=99
    oraz to: http://sasunaru.pl/viewforum.php?f=101
    Nawet nie wiesz, jak mi to pomogło. Gdy przeczytasz wszystko, zastosujesz się do tego, nabierzesz wprawy w pisaniu, wyzbędziesz się chaotyczności jestem pewna, że będziesz pisać naprawdę bardzo, bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No... muszę przyznać, że wiele się zmieniło, odkąd założyłaś "Yaoi about true love". Możesz być pewna, że będę śledzić twoje poczynania. Komentować tego rozdziału nie będę, bo uważam, że wszystko zostało powiedziane :D
    A,jeszcze jedno. Nie bierz słów Nikkii do siebie, ona po prostu lubi być... dosadna ^^' Ale za to słuchaj się jej rad. Mogę Ci zagwarantować,że nie pożałujesz :P

    OdpowiedzUsuń